Wpisy z kategorii *Chelsea*

297 dni

Andre Villas-Boas przestał być trenerem Chelsea Londyn. Nie jest to znowu takie dziwne, patrząc na ostatnie wyniki ekipy z Londynu. Czarę goryczy przelała wyjazdowa porażka z West Bromwich Albion 0:1. Prawdę mówiąc, nie myślałem, żeby Portugalczyk miał jakiekolwiek szanse na zachowanie posady do końca sezonu po porażce z Napoli w 1/8 finału Ligi Mistrzów 1:3. A wiadomo, że Liga Mistrzów to rozgrywki najbardziej interesujące właściciela The Blues – Romana Abramowicza.

Chelsea za AVB grała… słabo, momentami wręcz fatalnie. Szczególnie zdenerwował mnie ostatni mecz The Blues. Beznamiętnie, ograniczając się do jak najmniejszego wysiłku i jak największego jego udawania. Nie wiem, czy Daniel Sturridge specjalnie zmarnował dwie stuprocentowe sytuacje, ale w każdym razie wszystko sprowadzało się do myśli – grać tak, aby AVB został zwolniony. Wyszło im.

Może i to właśnie Chelsea jako pierwsza w lidze pokonała Manchester City, ale nie można zapomnieć o innych meczach – 3:5 z Arsenalem na Stamford Bridge, jeden z pierwszych poważnych zawodów kibiców w tym sezonie. A inne? Pamiętacie jakie problemy mieliśmy z wyjściem z grupy w LM? Zagwarantowaliśmy je sobie dopiero ostatnim grupowym meczem – z Valencią, 3:0, moim zdaniem najlepszy mecz za kadencji Portugalczyka w Chelsea. Równie dobry mógł się wydawać mecz z Manchesterem United – 3:0 do przerwy i wielka przewaga piłkarzy z Londynu. Niestety, nawet takiej przewagi nie udało się zachować. Skończyło się na wyniku 3:3 i kolejna cegiełka do zwolnienia AVB została dołożona.

Andre Villas-Boas miał swoją filozofię futbolu. Przynajmniej tak się wydawało, kiedy wygrywał Ligę Europy razem z FC Porto. Potem coś się zepsuło. Albo może inaczej – sukcesy portugalskiego klubu to zarówno zasługa zawodników, jak i trenera. Trafił w końcu na Falcao, Hulka czy Joa Moutinho w życiowej formie. Aktualnie Porto trochę się rozsypało, ale to nie tylko przez odejście trenera – odszedł przecież najlepszy snajper Smoków, wspomniany wcześniej Falcao. Przeniósł się do Madrytu, do Atletico. Z Chelsea było inaczej. Młody, niespełna 35-letni trener na początku bez problemu dogadywał się z piłkarzami, ale gdy przyszły porażki, jego autorytet został mocno nadszarpnięty. Chodzącym legendom w tym klubie, jak Frank Lampard, John Terry czy Didier Drogba trudno mieć pełne zaufanie do prawie że swojego równolatka, praktycznie debiutanta w wielkim europejskim klubie. Andre Villas-Boas miał im przypomnieć o Jose Mourinho – trenerze, za którym wspomnieni piłkarze skoczyliby w ogień. Nie przypomniał. Piłkarze znowu wyglądali jak sieroty po The Special One. Poprzednikowi AVB, Carlo Ancelottiemu udało się sprawić, że Chelsea wyglądała dobrze, miała ambicję, zapomniała o Mourinho. Z kolei były trener Porto chyba tylko przypomniał graczom The Blues o byłym mentorze.

Jeśli chodzi o kwestie finansowe, to zatrudnienie Villasa-Boasa było gigantyczną stratą. Za sprowadzenie go na Stamford Bridge na pół roku Abramowicz zapłacił około 45 milionów Euro. Dodatkowo jeszcze transfery – min. Sprowadzenie Raula Meirelesa, którego ja w ogóle nie mogę zrozumieć. Tak zamierzał odmłodzić skład były trener? Niespełna 29-letnim zawodnikiem, który – bądźmy szczerzy – w trakcie półrocznego pobytu na SB nie pokazał nic, co stawiałoby go wyżej nad Frankiem Lampardem, co prawda kilka lat starszym, ale o kilka klas lepszym. W dodatku transfer Lukaku, za 18 milionów Euro. Jasne, zawodnik bardzo obiecujący, ale czy dostał poważną szansę? Nie! Marnuję się w rezerwach, podobnie jak Piazon.

Dotychczas wymieniałem same błędy AVB. Oczywiście były też pozytywy w jego ruchach transferowych czy w grze Chelsea za jego trenerki. Niekiedy występował ten „Sexy Footbal”, czyli coś, co naprawdę podobało się Romanowi Abramowiczowi. W niektórych meczach, szczególnie na początku sezonu, można było zauważyć tą ambicję, te dopracowane zagrania. Przykładem takiego spotkania był min. mecz z Valencią.

Transfery AVB również nie były taką straszną porażką. Przede wszystkim wyszedł mu jeden transfer – Juana Maty. Hiszpan był – moim zdaniem – najlepszym piłkarzem Chelsea za kadencji Villasa-Boasa, do spółki z Danielem Sturridgem. Te 23,5 miliona na pewno się nie zmarnowały. Poza Matą, były trener Chelsea nabył również Oriola Romeu – młodziutkiego piłkarza Barcelony, ukradzionego z jej szkółki. Kosztował 5 milionów, i to również nie były źle wydane pieniądze. Oriol nie stał się z miejsca podstawowym piłkarzem The Blues – sporo na to pracował, regularnie wychodzić w pierwszej jedenastce zaczął dopiero w grudniu. W każdym razie, opłacało się wykraść tego piłkarza Barcelonie. Niedawno doszedł też Gary Cahill z Boltonu – na razie nie potrafię stwierdzić czy to dobry ruch

Villas-Boas nie tylko kupował, a także sprzedawał. Nie ma już w Londynie Alexa (Paris Saint Germain) i Anelki (Shanghai Shenhua). Skład Chelsea został więc odmłodzony, ale nie przyniosło to zamierzonych efektów, chociaż prawdę mówiąc, Alex i Anelka raczej od dawna nie mieli miejsca w podstawowej jedenastce, a oni mają zbyt duże ambicje by siedzieć na ławce – nawet w takim klubie jak Chelsea.

Czy się cieszę z odejścia Boasa? Nie wiem. Czy dał Chelsea coś dobrego? Tak. Zasłużył na zwolnienie? Mimo wszystko chyba tak. To nie była ta drużyna. Praktycznie każda Chelsea z okresu Abramowicza grała lepiej. Teraz pozostaje pytanie: kto obejmie sieroty po Portugalczyku?

Napastnicy - są!

Chelsea rozgromiła wczoraj Sunderland 4:2, choć przy odrobinie szczęścia mogło być nawet 6:2. Była to godziwa zemsta za porażkę 0:3 kilka miesięcy temu. To już drugie w lidze wyjazdowe zwycięstwo z rzędu, w którym The Blues strzelają 4 gole przeciwnikowi. Wcześniej było 4:0 z Boltonem.

Może jednak Torres nie jest aż tak potrzebny? To trzecie z rzędu zwycięstwo w lidze Chelsea. W dodatku w każdym z nich przynajmniej jednego gola strzelali napastnicy, którzy chyba na dobre się przebudzili. Jest również Lampard - fenomenalne karne, a także Terry, który potrafi uratować sytuacje i strzelić gola głową w najważniejszym momencie meczu.

Mecz był zacięty i oglądało się go przyjemnie, a emocje - pierwsza klasa! W ciągu 26. minut piłkarze obu drużyn strzelili 4 gole i rezultat stanął. Swoje szanse miało Chelsea, które całkowicie dominowało, a bramki straciło po głupim błędzie i niepotrzebnym faulu Obi Mikela, przy szesnastym metrze, co skrzętnie wykorzystał Richardson pokonując Cecha. Dla londyńczyków strzelali Lampard, Kalou, Terry i bohater meczu - Nicolas Anelka. Francuz dwoił się i troił, zaliczył asystę i był najlepszym piłkarzem na boisku.

Na odrabianie strat jest już chyba trochę za późno - do lidera zespół Anciellotiego traci aż 10 punktów, a MU nie zamierza gubić oczek, podobnie jak Arsenal. Trochę zbyt dużym optymistą jest JT, który uważa, że szanse na mistrzostwo jeszcze są. Chelsea tytułu nie obroni już prawie na pewno - powinna skupić się na upragnionym trofeum Abramowicza (LM) i wyprzedzeniu Manchesteru City, co na pewno jest w ich zasięgu.

Końcówka spisu będzie o Fernando Torresie, który odbył dziś pierwszy trening w Londynie. O Hiszpanie pozytywnie wypowiada się Bobby Tambling, legenda The Blues i jej najskuteczniejszy piłkarz. Czy Torres ma szanse go pobić? Powiedzmy sobie szczerze - nie. To nie jest piłkarz który jest aż tak skuteczny jak Ronaldo czy Messi, a po za tym na 27 lat. Na ironię - El Nino zadebiutuje w niedzielnym meczu z Liverpoolem (razem z drugim nabytkiem Chelsea, Davidem Luizem), czyli jego poprzednim klubie. Klubie, którego kibice spalili jego koszulkę na jego dawnym stadionie.

Torres w Chelsea, Gudjohnsen w Fulham…

Czyli najgorętszy transfer zimy, a także ten trochę mniej znany.

Gdzie przechodzi El Nino? A no do The Blues. Jeszcze dekadę temu transfer kogokolwiek z The Reds do Chelsea nazwalibyśmy sportową degradacją. Nie dziś. W ciągu ostatnich pięciu lat zespół z Londynu aż 3 razy stawał na najwyższym stopniu podium Premier League, dwa razy na dwa lata wygrywał Puchar Ligi i również dwukrotnie dotarł do półfinału (raz do finału) Ligi Mistrzów. Tymczasem Liverpool ostatnie trofeum zdobył w 2006 roku - Puchar Anglii.

Roman Abramowicz, który zapewniał, że koniec z milionami na kupowanie piłkarzy, po półmetku sezonu i stracie 10 punktów do lidera (MU) stracił cierpliwość. Zapłacił za El Nino 58 mln Euro - trzecią najwyższą kwotę za piłkarza na świecie. Na transfer zareagowali kibice Liverpoolu - wściekli przyszli na Anfield Road, a także spalili koszulkę Torresa z numerem 9:

http://therepublikofmancunia.com/%20video-liverpool-fans-burn-torres-shirt-at-anfield/

Do Londynu wraca Eidur Gudjohnsen, niestety już nie do The Blues i to w dodatku tylko na wypożyczenie. Były napastnik Chelsea przeniósł się ze Stoke City do Fulhamu, rywala Chelsea z Londynu. Tutaj palenia koszulki nie było, transfer nie był jakoś specjalnie nagłaśniany, a po za tym ostatni mecz w The Blues Gudjohnsen ostatni raz zagrał w 2006 roku. Islandczykowi się nie wiedzie, w ostatnich 24 meczach strzelił tylko 1 gola. Miejmy nadzieję że odbuduję się w Fulham i wróci mu forma z meczów w Chelsea (182 mecze i 54 trafienia). Bo przecież czegoś takiego, to nie mógł zapomnieć:

http://www.youtube.com/watch?v=e560WPbws1c

O problemach Chelsea.

Bo takie na pewno są.

The Blues od dłuższego czasu pogrążeni są w kryzysie. Coraz czarniejsze chmury zbierają się nad Carlo Ancelottim. A przecież jeszcze trochę ponad pół roku temu Chelsea sięgnęło po tytuł mistrzowski, strzelając największą liczbę goli w sezonie - 103. Początek sezonu również mieli świetny, 7 wygranych z rzędu. Zatrzymała ich dopiero porażka 0:1 z Manchesterem City i 3:4 z Newcastle w Pucharze Ligi. Od tego czasu tylko raz strzelili więcej niż 3 gole - w meczu ze Spartakiem Moskwa (4:1) w Lidze Mistrzów. Od tego czasu klub z Londynu nie rozegrał ani jednego naprawdę dobrego meczu. Kilkakrotnie został upokorzony, jak w meczu z Sunderlandem, gdzie Petr Czech aż trzy razy musiał wyjmować piłkę z siatki, a piłkarze z pola nie potrafili pokonać golkipera drużyny przeciwnej.

Po meczu z Aston Villą.

Na Stamford Bridge kibice zobaczyli emocjonujący mecz.  Było to spotkanie dwóch drużyn w ostatnich meczach spisujących się tragicznie. Gdybyśmy zobaczyli tabelę 5 ostatnich meczy The Blues byliby na 15. miejscu, a piłkarze z Birmihgam okupowali by ostatnią pozycję. Kibice londyńskiego klubu liczyli na Franka Lamparda, czyli piłkarza, który w całej swojej karierze najczęściej (9 razy) trafiał właśnie do siatki The Villans. Vice kapitan Chelsea nie zawiódł. W 23. minucie go faulu na Florencie Maludzie angielski pomocnik wykorzystał rzut karny. 20 minut później po błędzie Paulo Ferierry w pole karne wbiegł zawodnik The Villans i został faulowany przez Essiena. Karnego wykorzystał Ashley Young. Tuż po przerwie Heskey okazał się lepszy w pojedynku główkowym od defensorów Chelsea i było 1:2. The Blues nie poddali się - gole strzelili Didier Drogba, który wykorzystał zamieszanie w polu karnym i podanie Lamparda i był remis. Kilka minut później podającym był właśnie napastnik londyńskiego klubu, a gola strzelił kapitan - John Terry. Obrońca reprezentacji Anglii dał wiarę Carlo Ancelottiemu, że tego meczu nie można przegrać. Niestety, na krótko. W 91. minucie zaspała obrona Chelsea, a głową strzelił Clark, nie dając szans Peterowi Czechowi.

Nie ma kryzysu, jest przełamanie!

Tak przecież zapowiadał włoski trener po remisie w meczu z Tottenhamem. Wtedy The Blues zremisowali, a pod koniec meczu Drogba nie wykorzystał rzutu karnego. Mimo że Chelsea rozegrała już od tego czasu aż trzy mecze, wygrała tylko w jednym. Przegrała, zawsze ważne, derby Londynu, w słabym stylu pokonała Bolton i zremisowała z pogrążonym w jeszcze większym kryzysie Aston VIllą. Trzeba zadać pytanie:

Gdzie to przełamanie?

148. derby Londynu…

czyli nie co innego jak pojedynek Arsenal i Chelsea.  Poprzedni mecz z odwiecznym rywalem - w październiku -Kanonierzy przegrali 0:2. Mimo podobnej pozycji w tabeli, Chelsea pogrążone jest w kryzysie, a Arsenal gra naprawdę fajną piłkę. Ostatnio co prawda przegrali z Manchesterem United, ale The Blues nie wygrali 5 ostatnich spotkań ligowych. Carlo Ancelotti jest optymistą. - Jestem zadowolony z tego, co pokazali piłkarze. Didier Drogba jest bliski dawnej formy - stwierdził Włoch. Nadzieją może być powrót do składu Franka Lamparda, ale do składu Kanonierów wraca Fabregas. W bramce Arsenalu zobaczymy Łukasza Fabiańskiego. Statystyki przemawiają na korzyść Chelsea. W ciągu czterech ostatnich meczy stracili tylko 1 gola, a strzelili aż 11!


Polecamy



Diablo 3

FIFA 13

Wyszukaj w blogu

RSS


maj 2012
P W Ś C P S N
« marca    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031