Wpisy z kategorii *Reprezentacje*

Lech, Czech i Rus oraz Grek

Franciszek Smuda oraz całe PZPN to ma jednak szczęście. Tuż po aferze korupcyjnej z Grzegorzem Latą w roli głównej nastąpiło losowanie grup na EURO 2012. Trafiliśmy na najłatwiejszą grupę z możliwych, jak to określił Rafał Stec – grupę nudy. Najsłabsze zespoły z wszystkich koszyków spotkały się razem. Te zespoły to: Polska (1. koszyk), Rosja (2. koszyk), Grecja (3. koszyk) i Czechy (4. koszyk).

Mieliśmy wyjątkowe szczęście, jeśli chodzi o szanse wyjścia Polaków z grupy, ale patrząc na widowisko – to już tak średnio. Spotkania z Grecją czy Czechami na pewno nie będą tak ekscytujące jak mecze z Szwecją, Anglią bądź Danią. Mimo wszystko narzekać nie zamierzam. W meczach z najsilniejszymi przeciwnikami, widowisko by było. Myślę, że mecz oglądało by się świetne. Widowisko? Kapitalne. Szkoda tylko, że jednostronne. Tylko najbardziej zadufany w sobie piłkarz/działacz PZPN mógłby stwierdzić, że nawiążemy równorzędną walkę z Portugalią czy Niemcami. Poza Robertem Lewandowskim, Łukaszem Piszczkiem i Wojtkiem Szczęsnym nasi zawodnicy nie są specjalnie rozpoznawani. Dlatego wszyscy chcieli nas wylosować. Musimy więc zdefiniować cel: chcieliśmy się cieszyć z awansu czy z wspaniałych meczów z Francją bądź inną europejską potęgą? Ja wolę to pierwsze, chociaż nie twierdzę, że wyjście z grupy jest już zapewnione. Jest tylko prawdopodobne. I to bardzo.

Tak jak w starodawnej legendzie spotkali się Lech, Czech i Rus. Tym razem dołączył do nich jeszcze Grek, mający nie mniejsze aspiracje – a także szanse – od pozostałych. Największe szanse – tak jak kiedyś terytorium – ma Rosja. Nie jesteśmy już od niej zależni, jak w czasach komunizmu, ale nie mamy tak silnej drużyny, aby pokonać były Związek Radziecki bez problemu. Tak szczerze, to wydaje mi się że jakoś żaden z rywali nie jest ani specjalnie silny, ani specjalnie słaby.

Na rozpoczęcie Mistrzostw Europy 2012 gramy z Grecją. Nie powinniśmy się przed tym zespołem ukorzyć, nie przypomina on drużyny z 2004 roku i sensacyjnego triumfu na Euro. Ostatnio zagraliśmy z nimi w Pireusie i naprawdę, wolę sobie tego meczu nie przypominać. Najlepiej o nim całkowicie zapomnieć, ale jeśli podobne spotkanie odbędzie się na Stadionie Narodowym, to nie będzie to dobra reklama tych Mistrzostw. Mogliśmy zagrać już nawet z Czechami – oni przynajmniej nie stosują tak bardzo opartej na defensywie taktyce. Jedyna nadzieja w Robercie Lewandowskim, który do Euro powinien wystrzelać się w Borussi Dortmund jeszcze bardziej. Grekom dobrze poszło w eliminacjach, nie przegrali nawet meczu! Wygrali siedem spotkań oraz zremisowali tylko trzy. Ten rywal może być dla nas najtrudniejszy albo może inaczej – najnudniejszy.

Drugi mecz rozegramy z faworytami grupy – Rosją. Akurat w tym spotkaniu, nie zdziwiłbym się z porażki. Jasne, zasmuciłaby mnie ona, ale ze „Sborną” wielkich szans nie mamy. Co dziwne, Rosjanie nie wyskakują z hurra-optymizmem. Roman Szirikow, obrońca Zenitu Sankt-Petersburg porównał tą grupę to ich grupy Ligi Mistrzów, gdzie gra właśnie jego rosyjski zespół. Sensacją tam jest Apoel Nikozja, pogromca Wisły, który zapewnił sobie awans już w 5 kolejce. Z kolei rosyjski zespół będzie musiał drżeć o niego do ostatniej chwili, walcząc o wyjście z grupy z FC Porto. Oby nasze mecze wyglądały tak samo, żeby teoretycznie najsłabsza drużyna – Polska – sprawiła sensację i pokonała większych i bogatszych od siebie.

Ostatni mecz w grupie – oby nie ostatni na Euro – rozegramy z Czechami. To rywal w miarę na naszym poziomie, chociaż nasi sąsiedzi są przekonani o swojej wyższości nad nami. No cóż, zobaczymy w Czerwcu, który zespół będzie lepiej przygotowany do gry. Zastanawia mnie jedno – czy ostatni mecz w grupie będzie meczem o honor czy może o awans? Bardzo bym chciał to drugie, ale czy nam się uda?

Bawi mnie sytuacja Ukrainy – grupa D. Tak praktycznie, to głównie dzięki nim mamy zapewnione Euro 2012, ale jeśli ktoś ma komuś zazdrościć, to oni nam. Mamy łatwą grupę, podczas gdy oni trafili na dwóch odwiecznie ze sobą rywalizujących rywali: Francję i Anglię oraz Szwecję z będącym ostatnio w kapitalnej formie Zlatanem Ibrahimovicem. Ukraińcy jednak nie zamierzają się poddawać, piątkowe losowanie przyjmują z całkowitym spokojem. Z kolei Anglicy mają mały kłopot, ponieważ gra z Trójkolorowymi nigdy im się nie układała, a w dodatku rozegrają wszystkie mecze grupowe na Ukrainie, podczas gdy wybrali na bazę Kraków. Zachwytu nie widać u Szwedów, którzy nie mają strasznie słabej sytuacji, ale do faworytów na pewno nie należą. Do nich należy za to Francją. Nie ma tam jednak oficjalnego stwierdzenia, iż Francja awansuje na pewno, dziennikarze oraz piłkarze wypowiadają się ostrożnie na temat tejże grupy.

To i tak nie jest grupa śmierci. Dwie najgorsze, a zarazem najlepsze grupy będą grały na Ukrainie. Oprócz wyżej wspomnianej grupy D, na ziemi naszych wschodnich sąsiądów zmierzą się giganci europejskiego futbolu z grupy B. Holandia, Dania, Niemcy, Portugalia. Nie trudno zgadnąć, kogo najbardziej zasmuciło losowanie. Tak, to Duńczycy. Jeden z największych dzienników w kraju pisze: „Spekulowaliśmy, rozważaliśmy różne warianty, ale niestety rzeczywistość okazała się wprost koszmarna. Sprawdziła się nasza najgorsza opcja. Uniknęliśmy Hiszpanów, mamy za to trzech rywali, którzy powodują, ze trafiliśmy do prawdziwej grupy strachu.” Nawet trener Danii - Morten Olsen -, nie daje fałszywej nadziei rodakom: W tej grupie jesteśmy najsłabsi. Faworytów w tej grupie nie trzeba dużo szukać, osobiście postawiłbym na Holandię oraz Niemcy – kolejno 2 i 3 drużynę świata. O pechu za to mogą znowu mówić Portugalczycy. Nie poszło im za dobrze w eliminacjach, za to bez problemu przeszli baraże. Trafili jednak, podobnie jak na Mistrzostwach Świata 2010 do grupy śmierci. I podejrzewam, że znowu ich licznik meczów na tak ważnej imprezie zatrzyma się na trzech.

Franciszek Smuda pragnął pocieszyć kibiców reprezentacji Polski, dlatego bezpośrednio po losowaniu udzielił bardzo przejmującej oraz dodającej ducha wypowiedzi: Czasami z tej trudnej grupy jest ciężej wyjść, niż z tej teoretycznie łatwiejszej.

Naprawdę mamy czterech skrzydłowych? - prezentacja mojej jedenastki na EURO 2012

W niedzielę o 11.00 temat jedenastki na EURO poruszył Boniek, pytając się wszystkich ekspertów w Cafe Futbol. Wszyscy wytypowali zespół o innym ustawieniu, choć z podobnymi piłkarzami. Każdy wymienił czwórkę skrzydłowych - Małecki, Peszko, Grosicki i Błaszczykowski. Ja sprostuję - ale o tym przeczytaj później, najpierw mój wymarzony zespół na EURO 2012. W nawiasach dublerzy, ewentualnie piłkarze rezerwowi.

Najpierw odniosę się do skrzydłowych. Jak wcześniej pisałem, teoretycznie mamy czterech skrzydłowych. I ja się z tym zgadzam. Tylko w jedenastce na EURO nie powinno być Małeckiego. Czemu? Bo to piłkarz jednej wiosny! Nie wierzę, żeby młody piłkarz z Wisły błyszczał w następnym sezonie, kiedy Biała Gwiazda będzie biła się o Ligę Mistrzów, bo mistrza już jej nikt nie zabierze. Fakt - Małecki jest najlepszy w rundzie wiosennej w Krakowie, może nawet w całym kraju. Ale to Ekstraklasa! Mamy dwójkę skrzydłowych z Bundesligi, gdzie jeden ma pewne miejsce w składzie, a drugi regularnie wchodzi z ławki! Mamy Grosickiego, prawdziwą gwiazdę ligi tureckiej! Mamy w odwocie Cywkę, który z 5 golami i 5 asystami gra w Derby County! Mimo wszystko, dla Grosika nie powinno być miejsca w podstawowym składzie. Moim zdaniem przebija go Peszko, grający regularnie w lepszej lidze. Co prawda bez gola, ale zaliczył już cztery asysty. Błaszczykowski przechodzi kryzys formy, ale liczę na to, że już w następnym sezonie nasz kapitan się odrodzi.

Żal mi Peszki. I to nie mówię tutaj, w kategoriach kolejnej zmarnowanej okazji - no cóż, chłopak nie może trafić do siatki. Chodzi mi o to, że według wielu (chodzi mi tutaj o komentarze) pierwszym kandydatem do afery “Bunga-Bunga” jest oczywiście skrzydłowy Kolonii. Czemu? Ano bo, jak był w Krakowie, to sobie popił, to teraz pewnie uczestniczył w aferze obyczajowej. Ja nie wiem, jak można w to wierzyć. Ostatecznie mogę jeszcze uwierzyć w samo Bunga-Bunga, bo skoro sam selekcjoner nie jest pewny, to już nie wiem, kto ma rację. Ale żeby Peszko? Ludzie, zastanówcie się. Sławek dopiero co wrócił do reprezentacji i pierwsze co, to ma iść - za przeproszeniem - na dziwki? Zauważcie jeszcze, że Peszko ma żonę i niedawno urodzoną małą córeczkę…

Skrzydłowi już są omówieni, czas na resztę.

Bramkarz - Łukasz Fabiański. Gdyby nie kontuzja byłby podstawowym bramkarzem Arsenalu Londyn, jednej z najlepszych angielskich drużyn. Bronił nieźle, choć przydarzały mu się błędy. W każdym razie, jeśli jest pewny, powinien stać w naszej bramce. Moim zdaniem, kiedy wróci po kontuzji, nie będzie miał problemów z wyrgyzieniem Szczęsnego zza słupków Emirates.

Rezerwowy bramkarz - Artur Boruc. Smuda przesadza. Podłożył ogień pod drewno zwane Borucem i dziwi się, jakie są tego konsekfencję. Wiadomo przecież, że Artur ma mocny temperament, co potwierdzał niejednokrotnie. Nic dziwnego, że skontrował, kiedy Franz oskarżał go o picie alkoholu.

Prawy obrońca - Łukasz Piszczek. Chyba nie muszę mówić? Jeden z najlepszych bocznych obrońców w Bundeslidze, swoje umiejętności pokazał w meczu z Hannoverem, gdzie zaliczyłasystę (2:40), uczestniczył w koronkowej akcji (5:40) i był wyróżniającą się postacią w spotkaniu.

Rezerwowy prawy obrońca - Marcin Wasilewski. Był taki moment, że grał tak, jak przed kontuzją. Teraz niestety często siedzi na ławce, ale mam nadzieję, że odzyska formę i nareszcie zauważy go Franciszek Smuda…

Stoper - Maciej Sadlok. Od transferu do Polonii Warszawa jest liderem defensywy, w spotkaniach PP z Lechem zachowywał się jak profesor. Myślę, że z tego piłkarza zarówno Wojciechowski, jak i Smuda mogą mieć pożytek. Tylko Franz, zlituj się! Sadlok może grać w środku defensywy, w środku pomocy, ale to nie jest lewy obrońca! A gdzie gra w reprezentacji narodowej? Na lewej obronie…

Stoper - Arkadiusz Głowacki. Jeszcze do niedawna był postacią konsekwentnie omijaną w kadrze, bo Smuda wolał korzystać z duetu Jodłowiec - Wojtkowiak. Ten drugi wypadł z powodu kontuzji i selekcjoner we wszystkich trzech spotkaniach wystawiał obrońcę Tranzasporu. W meczu z Norwegią i Litwą wyglądał nienajlepiej, ale już z Grecją, koło Żewłakowa grał bardzo dobrze. Szkoda, że na EURO nie zobaczymy takiego duetu…

Rezerwowy stoper - Tomasz Jodłowiec. Smuda trzymał go w kadrze, bo brakowało mu stoperów. Mieli być nimi Arboleda i Perqius, ale jestem prawie pewien, że Maniek tego obywatelstwa w końcu nie dostanie. Jodłowiec typowany był na rezerwowego, co na pewno nie podbudowywało mu morali. W każdym razie, gra regularnie w Polonii i nie popełnia rażących błędów…

Rezerwowy stoper - Grzegorz Wojtowiak. Smuda trzymał go w kadrze, bo brakowało mu stoperów. Mieli być nimi Arboleda i Perqius, ale jestem prawie pewien, że Maniek tego obywatelstwa w końcu nie dostanie. W Lechu gra na prawej obronie, ale Smuda przekonuje, że to urodzony stoper. Może mieć problemy, z wygryzieniem świetnego ostatnio w Poznaniu Kikuta, może to jest raczej zastępca Bosackiego?

Lewy obrońca - Piotr Brożek | Sebastian Boenish. Tutaj mam dylemat. Nie wiem, czy do gry i pełnej sprawności wróci Boenish. Do tego czasu nie mogę mówić, czy ma grać na EURO. Wiem jedno. Trzeba sprawdzić Brożka! Skoro powołuję się Grosickiego, zawodnika grającego na skrzydle, w klubie walczącym o utrzymanie w lidze tureckiej, a przecież na skrzydle mamy bogactwo zawodników, to czemu nie dać szansy regularnie grającemu lewemu obrońcy, w klubie walczącym o mistrzostwo Turcji…

W obronie zabrakło miejsca dla: nikogo.

Defensywny pomocnik - Rafał Murawski. Sądzę, że jego nie za dobra forma, jest tylko przejściowa, a już niedługo Muraś będzie święcił z kolegami awans do LE. Takie jest moje zdanie, nie zapominajmy, że Lechita poznał już smak LM i grał z gwiazdami z Barcelony w Rubienie Kazań…

Rezerwowy defensywny pomocnik - Dariusz Dudka. Największym bezsensem Smudy, jest to, że piłkarze nie grają na pozycjach, w których występują w klubach. Nie mówię tutaj akurat o Wojtkowiaku, bo on prezentuje się na stoperze całkiem nieźle. Dariusz Dudka, kiedy w Auxerre grał jako defensywny pomocnik u Smudy próbowany był jako lewy obrońca. Teraz, kiedy we Francji biega na lewej flance, w reprezentacji powoływany jest jako środkowy pomocnik.

Ofensywny pomocnik - Adam Matuszczyk. Można powiedzieć, że reprezentacja jest w dużej mierze uzależniona od niego. Młody gracz Kolonii w barwach narodowych strzelił jednego gola, dzięki czemu zremisowaliśmy z USA, oraz obsłużył znakomitymi podaniami Roberta Lewandowskiego w meczu z WKS. Ile tracimy bez niego, było widać w spotkaniach wiosennych. Mam nadzieję, że po kontuzji dalej będzie grał w Kolonii, choć może mieć z tym problem…

Ofensywny pomocnik - Adrian Mierzejewski. Kapitan Polonii Warszawa gra na innej pozycji w reprezentacji niż w klubie. Ale powiem szczerze, nie miałby szans przebić się do pierwszego składu, grając na boku. Przesunięcie go do środka to bardzo dobry pomysł. Mierzejewski jest ambitny, walczy, dobrze wykonuje stałe fragmenty gry i od czasu do czasu przypieprzy z dystansu.

Rezerwowy ofensywny pomocnik - Ludovic Obraniak. Aktualnie rezerwowy Lille wnosi za mało do reprezentacji. Jeśli mam być szczery, lepsze stałe fragmenty gry bije Roger, co potwierdził w meczu z Grecją. U Francuza widać brak regularnej gry w klubie.

Rezerwowy ofensywny pomocnik - Sebastian Mila. Tutaj wkradł się błąd - w obrazku wpisane jest nazwisko Majewskiego, a miało być napisane Mila. Przepraszam. Kapitan Śląska Wrocław imponuję bardzo dobrą grą pod wodzą Lenczyka. Poprawił stałe fragmenty, ma dużo asyst i co jakiś czas bije prostopadłe piłki na wzór Matuszczyka.

W pomocy zabrakło miejsca dla: Przemysława Kazimierczaka, Rogera Guerreiro.Czemu? Uważam, że Kazimierczak dobrą postawę utrzyma tylko w tym sezonie. Co do Rogera, jest on za wolny, nie radzi sobie z odbiorami. Ma dobrze bite stałe fragmenty gry, ale powinien go zastąpić bez problemu Mierzejewski.

Napastnik - Robert Lewandowski. Fakt, były lechita nie imponuje formą, ale to aktualnie najlepszy nasz atakujący. Wątpię, czy znajdziemy lepszego napastnika przez półtora roku. Miło by jednak było, gdyby Lewy zaczął nareszcie trafiać regularnie i w reprezentacji i w BVB.

Rezerwowy napastnik - Ireneusz Jeleń. Kolejny piłkarz, z którym Franz wywołał konflikt. Cieszmy się, że Irek nie odpowie mu, tak jak to zrobili Boruc czy Żewłakow. Jeleń to człowiek instytucja w Auxerre, ale nie prezentuje już tak wysoki poziom jak rok temu. Wydaje mi się jendak, że z takiego piłkarza nie można rezygnować.

W ataku zabrakło miejsca dla: Michała Kucharczyka. Czemu? Bo młody legionista jest po prostu za słaby i nie prezentuje poziomu reprezentacyjnego…

Przypominam, że jest to jedenastka na EURO 2012, nie na tą chwilę! Jeśli miałbym omawiać 11 najlepszych polskich piłkarzy teraz, zestawienie wyglądało by inaczej.

Oceń także tu: http://kwestor.blox.pl/html

Koniec Fenomeno

Takich obrazów już nie będzie. Nie zobaczymy już genialnego Brazylijczyka, który płacząc opuszcza boisko (Milan), nie będzie spektakularnej zdrady klubu, który leczył jego kontuzję (Inter), nie będzie genialnej gry w wieku 32 lat (Conarinhos).

Ronaldo zakończył karierę. Czemu? Trzykrotny zdobywca złotej piłki jest sfustrowany tym, że jego Corinthians odpadło z Copa Libertadores. Najbardziej wypominali mu to kibice. Że jest za stary, za gruby, że jest piłkarzem skończonym.

Piłkarzem skończonym to Ronaldo jest od dawna. W wieku 17 lat obwołano go następcą Pelego, gdy pojechał na mundial, w którym mianowicie nie zagrał nic. Nie przeszkodziło to mu się wypromować i przenieść do Holandii - PSV Eindoven. Pobił tam mnóstwo strzeleckich rekordów, więc przeniósł się do Barcy za 19 mln Euro. Jednak w jego pierwszym klubie poza ojczyzną stało się coś gorszego. To tam doznał pierwszej kontuzji. Kontuzji, przez którą narodziły się kolejne…

Prawdziwą zmorą okazała się jednak kontuzja w 1998 roku. Brazylia grała koncertowo, zapowiadał się 2 tytuł z rzędu. Ronaldo, jeszcze przed finałem, został wybrany na piłkarza turnieju. W finale było gorzej. Brazylia przegrała z Francją 0:3, a Ronaldo kilka godzin temu był jeszcze w szpitalu, nieprzytomny. Mimo to wyszedł w podstawowej jedenastce. W samym meczu przyćmił go Zidane, strzelając dwie bramki, a gorycz porażki przelano na Fenomeno. Kibice nie po raz ostatni byli na niego oburzeni.

Ronaldo w 2002 roku pojechał na mundial, jako zawodnik Interu. Wyjątkowo bez kontuzji, co było dużym sukcesem, jak na niego. Można to określić jednym słowem - wielki powrót. Fenomeno poprowadził drużynę do triumfu, strzelając zarazem łącznie 15 goli w swojej historii mundialowej (1998, 2002, 2006) - król strzelców wszechczasów.

Po mundialu wrócił do Mediolanu, ale na krótko. Morrati leczył Ronaldo przez większość jego czasu spędzonego w Interze, ze względu na szereg kontuzji. Po genialnym mundialu Fenomeno zrobiło się za ciasno i czmychnął do Realu za 45 mln euro. Inter stracił na tym, bagatela 30 mln euro.

Ronaldo w Realu występował przez 6 sezonów, będąc piłkarzem zmęczonym. Po boisku poruszał się ociężale, do obrony wracał czasami na stałe fragmenty w 90 minucie. W 2002 roku zdobył ostatnią w życiu (3 w karierzę) Złotą Piłkę.

Nękany urazami Ronaldo strzelił w sezonie 2006/2007 tylko 6 bramek. To było trochę za mało. Został sprzedany do Milanu za 6 mln euro. Już w 2 spotkaniu w Milanie strzelił dwie bramki, ale to były dobre złego początki. Wytrwał tylko jeden sezon, w ostatnim meczu grając tylko trzy minuty.

W Brazylii rozegrał kapitalny 1 sezon (38 meczów, 23 bramki), ale potem było już tylko gorzej. Po porażce w Copa Libertadores nie uciekł z ojczyzny jak jego starszy kolega (Roberto Carlos), ale 14 lutego zakończył karierę. Dobrze? Dla niego tak…

Oceń także tu: http://kwestor.blox.pl

Mamy nowego De Jonga!

Wczoraj Francja wygrała z Brazylią 1:0, głównie dzięki temu, że gospodarze od 40. minuty grali w dziesiątkę. Hernanes brutalnie sfaulował Benzemę i dostał czerwoną kartkę.

http://www.youtube.com/watch?v=WspNVtYdg0w

Przypomina się finał mundialu w RPA i faul De Jonga na Alonso…

http://www.youtube.com/watch?v=aQGU9W8PBSY

Futbol to nie tylko Polska…

I mecze towarzyskie grają też inne drużyny. W niedzielę spotkanie rozgrywaliśmy tylko my (samego meczu nie skomentuję, bo aż żal czas tracić), bo nie był to termin FIFA. Ale w środę oprócz meczu reprezentacji Polski zagra też kilka innych drużyn. Najciekawsze z nich to: Włochy - Niemcy (20.45, TVP Sport, TVP HD), Francja - Brazylia (21.00, Polsat Futbol) i Argentyna - Portugalia (1.00, TVP Sport).

Powiem szczerze - jeśli ktoś nie chce oglądać kolejnego arcynudnego meczu z beznadziejnym komentatorem TVP (Iwański, czy ten co komentował mecz z Mołdawią, poziom trzyma tylko Szpakowski), niech obejrzy spotkanie Francji z Brazylią. Obie drużyny są byłymi mistrzami świata i swojego kontynentu, a w drużynie Trójkolorowych brak już kryzysu z RPA. Ostatnio potrafili wygrać z Anglią, gorzej z Brazylią, która nie może się odbudować, a ostatnio poległa w Katarze z Argentyną. Jednak Mano Menezes zapowiada, że to oni są faworytem w tym spotkaniu. Ostatni mecz - mundial 2006, porażka po golu Thierego Henrego z karnego.

Włochy - Niemcy. Kto tu jest faworytem, chyba nie trzeba mówić. Genialną młodość Niemców można dostrzec wszędzie. W Borussi błyszczy 18 latek, wypychający ze składu Kubę - Mario Goetze. (Zobacz jego genialne przyjęcie tutaj - http://www.youtube.com/watch?v=Wze2bZnP9Vs). W Mainz jest inny młodziak, od lata piłkarz Bayernu - Andre Schurlee. A przecież Niemcy mają także doświadczonych piłkarzy - jak Lahma, Schwainstaingera, Gomeza bądź Klose. I ta drużyna mierzy się z fatalnymi Włochami, którzy na Mundialu zanotowali sromotną klęskę, a w Eliminacjach ME, wcale nie jest tak genialnie, jak zapowiadano. Ale nie ma co się dziwić, jak w najlepszej drużynie Serii A 2009/2010 w podstawowym składzie nie ma ani jednego Włocha. Niestety, mecz będzie komentował jakiś komentator TVP - polecam wyłączyć dźwięk i posłuchać relacji radiowej w internecie.

Kolejnym spotkaniem, którego poziom powinien przewyższać naszych o kilka klas jest mecz Portugalia - Argentyna. Zarówno Paulo Bento jak i Sergio Batista usilnie temu zaprzeczają, ale wiadomo, że liczą na swoich asów - Ronaldo i Messiego. Obu piłkarzom często zarzuca się brak zaangażowania w grze w reprezentacji. Gwiazdorzy z reprezentacją nie wygrali nic, a szczególny żal powinno się mieć do Messiego. Najlepszy piłkarz świata bez Xaviego, Iniesty i Puyola na boisku czuje się zagubiony. Miał doprowadzić, tak jak kiedyś Maradona, w pojedynkę Argentynę do Mistrzostwa Świata. Nie udało się, ale nie o tym jest wpis. W każdym razie, będzie to pierwszy pojedynek Messiego i Ronaldo nie w Grand Derbach, a także pierwszy od 40 lat pojedynek Argentyny z Portugalią.


Polecamy



Diablo 3

FIFA 13

Wyszukaj w blogu

RSS


maj 2012
P W Ś C P S N
« marca    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031